niedziela, 31 stycznia 2016

Pierwsza Wojenka w tym roku

Kończy się styczeń, zaczyna się trasa Lao Che. Uwielbiam. Już jako trzeci na liście był Sosnowiec. A gdzie spędziłam ferie? W Dąbrowie Górniczej, z której do Sosnowca jest tylko kilka kilometrów. Dlatego też od początku cieszyłam się, że uda mi się pojawić na ich koncercie. Tym razem jednak, po raz pierwszy w ogóle byłam na koncercie z tatą, który też ich lubi. Głównie za Powstanie, ale nie tylko.
Muszę powiedzieć że to drugi najlepszy koncert Lao. Ale nie ma co się dziwić, bo drugi klubowy. Koncerty na festiwalach nie są takie klimatyczne jak te. Nie ma takiego kontaktu z zespołem no i nie słychać też tak ludzi jak tu.
Tym razem w porównaniu do Gniezna było dużo mniej kawałków z Gospel. W ogóle grali też trochę krócej bo 1.5h,a nie 2h jak w Gnieźnie. Jednak było świetnie. Pośpiewalim i pośmialim się. Uwielbiam ten zespół tak bardzo, że trudno opisać.
W lutym przede mną koncert w Przeźmierowie, a w kwietniu- Września.



środa, 27 stycznia 2016

Polska A B C i D

W końcu mamy przyjemność poznać coś z nowej płyty świetnej artystki- Marii Peszek. Wypuszczony został singiel promujący płytę- Polska A B C i D. Jestem utworem zauroczona od pierwszych dźwięków. Uwielbiam Marię za jej kontrowersyjność i oryginalność.
Jestem bardzo przywiązana do płyty Jezus Maria Peszek i miałam pewne obawy czy ta płyta będzie równie dobra. Po naszym singlu możemy liczyć, że tak właśnie będzie.
Płyta "Karabin" swoją premierę będzie miała 26 lutego. Nie mogę się więc już doczekać!


sobota, 23 stycznia 2016

Leo o o

No to co? Czy w końcu w tym roku Oscar wędruje do Leo?
Leonardo DiCaprio już nie jeden raz dał popis i pokazał, że to on tego roku zasługuje na Oscara. Dlaczego więc nigdy jeszcze go nie dostał? Tego nie wiemy. Wiemy jednak, że po pierwsze- zdecydowanie powinien dostać go już za "Co gryzie Gilberta Grape'a" a po drugie, że coroczne oczekiwanie i robienie śmiesznych obrazków z nim i statuetką stały się już tradycją.
W tym roku nominację dostał za "Zjawę". Film opowiada o sławnym traperze i podróżniku Hugh Glassie (w jego roli nasz Leo), który rzeczywiście w latach 1780-1833 żył. Zostaje on zaatakowany przez niedźwiedzia grizli. Jest w opłakanym stanie, ale żyje. Grupa towarzyszy znajduje go i zabierają ze sobą. Noszenie jego jednak stanowi problem i ludzie nie chcą się dla niego narażać. Dwójka przekupionych traperów (Tom Hardy i Will Poulter) i syn postanawiają mu jednak pomóc. Nie dotrzymują umowy i zabijają syna na oczach Hugh, który jest unieruchomiony, wykopują grób i pozostawiają rannego. On jednak zdobywa siły i udaje mu się z dołu wydostać i potrzymany żądzą zemsty rusza aby jej dokonać.
Różne opinie na temat filmu krążą. Dla jednych zbyt nudny, inni jednak są zachwyceni. Ja jednak zaliczam się do tej drugiej grupy. Po pierwsze zdjęcia są wspaniałe, po drugie film ani przez chwilę mnie nie nudził, po trzecie jest to jednak historia na faktach.
No i co? Co z naszym Leo? Zasługuje za tę rolę na Oscara? Cóż... Totalnie obiektywnie, z ręką na sercu: tak. Mam nadzieję, że w końcu mu się to uda.

czwartek, 21 stycznia 2016

There is a heaven lets keep in in secret

Kolejna świetna wieść. Chociaż nie wiem. Może to jednak nie tak dobrze...
Już wiemy od wczoraj, że na tegoroczny Woodstock przyjedzie kolejna gwiazda. Ma to być Bring Me The Horizon. No cóż... Jakby nie patrzeć to to dobry zespół... był... W sumie już nawet album Sempiternal miał tylko kilka w porządku kawałków. Teraz to idą trochę w komerchę. Chociaż ta ostatnia płyta- That's the Spirit w połowie rzeczywiście jest kiepska, szczególnie Drown i tym podobne kawałki, ale jest tu też kilka perełek, którymi zdecydowanie byłam mile zaskoczona. Nie ma jednak co się oszukiwać, że zespół zszedł ze swojej dobrej jakości. Szczególnie Oliver, który dobrze radził sobie w screamie, teraz ma anielski głosik.
Chociaż cieszę się, że ich zobaczę. Mimo wszystko od dawna chciałam już ich zobaczyć na żywo. A teraz nie dość, że będę miała okazję to jeszcze za darmo na najlepszym festiwalu świata. Także jestem naprawdę z tej strony szczęśliwa. Jednak z drugiej zaniepokojona. Wyobrażam sobie już na Woodstocku ten potok 12-letnich fanek Olivera i mnie to przeraża.
No nie wiem.
Chociaż wydaje mi się, że i tak będzie świetnie. Mam taką nadzieję.


wtorek, 19 stycznia 2016

Cortez

To już piąty sezon American Horror Story. To już trzeci rok z tym serialem. Bez wątpienia drugi sezon był najlepszy. Pierwszy też był fajny. Reszta- znośna.
Co do tego sezonu mam mieszane uczucia. W sumie przez jakiś czas zapowiadało się fajnie. Widać jednak było, że to materiał na 5 odcinków, a nie 12, więc serial bywał też nudny. Właściwie bardzo wiele wątków się pojawiło i tak się zastanawiamy: po co? Na przykład wątek dziecka Hrabiny... Dwa odcinki i koniec. Wątek rozpoczęty, ale nieskończony.
Jednak ani sezon 3, ani 4 nie miał tylu postaci, które bym lubiła.
W tym sezonie mieliśmy Johna, którego grał Wes Bentley (znany z American Beauty, czy Igrzysk Śmierci) który na początku często denerwuje, ale jak już jest świadomym mordercą to jest dużo ciekawiej. Dalej- James March, odgrywany przez Evana Petersa, który jako jedyny grał we wszystkich sezonach serialu. James March to tak bogata postać w historie i do tego ma przepiękny akcent, że trudno go nie kochać. No i dalej wspaniała Sally- Sarah Paulson. Ćpunka, której zawsze z kącika oka spływa łza. Poza nimi całkiem fajny był Donovan (Matt Bomer) i Liz (Denis O'Hare, który wykazał się wspaniałą grą aktorską wchodząc w rolę transwestyty).

niedziela, 17 stycznia 2016

In The End

Nie wiem co mnie wzięło, że postanowiłam o tym napisać.
Nie pierwszy raz w internecie natknęłam się na piosenkę zmontowaną z czyichś wypowiedzi. Nie tam dawno byłam pod wrażeniem "Freak On A Leash" w rzekomym wykonaniu Baracka Obamy.
Trzeba mieć naprawdę ogromną cierpliwość, żeby takie coś wykonać. Tym razem jednak trafiłam na In The End- Linkin Park w wykonaniu postaci z 183 fimów. Mamy Draculę, Shreka, Psiego Detektywa, Bellę ze Zmierchu, Homera Simpsona, Yodę, Brad Pitt z "Furii", Kapelusznik, naprawdę mnóstwo postaci. Każda z nich mówi po jednym, albo dwóch słowach i takim sposobem mamy super film. Nie wiem ile czasu trzeba poświęcić na taki montaż i znalezienie wszystkich potrzebnych słów, ale efekt jest tego wart zdecydowanie.

piątek, 15 stycznia 2016

Zima u Q

Pierwszy raz miałam przyjemność zobaczyć film mojego ulubionego reżysera- Quentina Tarantino w kinie. Pana przedstawiać nie trzeba, bo to po prostu klasyka akcji. Co ja mówię... Klasyka w ogóle kina. Nie dość, że filmy są zawsze na bardzo wysokim poziomie, to i można się u nim uśmiać i w ogóle świetnie spędzić czas. Bękarty wojny na przykład widziałam niezliczoną ilość razy i nigdy ten film mi się nie znudzi. Na podstawie jego scenariusza również powstał mój ulubiony film- Urodzeni mordercy.
Ostatnio jednak w końcu obejrzałam Tarantino w kinie. Oczywiście mowa o Nienawistnej ósemce. To drugi już western wyreżyserowany przez niego. Cóż... nie przepadam za westernami, ale to przecież Quentin.
John Ruth- łowca nagród nazywany również Szubienicą, wiezie na powieszenie Daisy Domergue. Spotyka ich jednak okropna śnieżyca. Po drodze zabierają swoim dyliżansem spotkanego Majora Marquisa Warrena. Chwilę później również Chrisa Mannixa, który podaje się za nowego szeryfa. Wszyscy chcą dostać się do Red Rock, ale zmuszeni są zatrzymać się przez zamieć śnieżną w Wyoming. Tam jednak okazuje się, że spiskuje z Daisy.
Z Django też miałam pewne obawy, a jednak był to bardzo dobry film.
Tym razem jednak mam mieszane uczucia. Nie można powiedzieć jednak, że to był zły film. Absolutnie nie był. Był dobry. Może nawet bardzo dobry. 7,5/10. Nie było w tym jednak widać, ani czuć tego tarantinowskiego smaczku. Kilka jego żarcików, ale mimo to dalej nie było czuć, że to on.
Mimo wszystko film mi się nawet podobał.


środa, 13 stycznia 2016

Przenosimy Manhattan do Warszawy

Wydaje mi się, że każdemu chociaż raz o uszy obiło się słowo o serialu "Friends". Nie sposób nie wiedzieć w ogóle co to za serial. Bardzo możliwe, że również spora część takich osób będzie kojarzyła, że owi przyjaciele sporo czasu spędzali w kawiarni Central Perk. Kawiarnia ta tak naprawdę nigdy nie istniała. Była stworzona tylko na potrzeby serialu. Jednak została otwarta replika, ale jedynie na miesiąc, jesienią 2014 roku z okazji 20. rocznicy emisji pierwszego odcinka hitowego serialu.
Pomysłodawczynią otwarcia kawiarni jest fanka Monika Adamiak. Nie ma co prawda doświadczenia w gastronomii, ale ma pomysł i chęci, więc zabrała się do pracy. Na razie trwają dopiero poszukiwania odpowiedniego lokalu i zdobywanie pozwolenia od Warner Bros. na użycie wizerunku Central Perk.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Everybody knows me now

Dziś do lepszego świata odeszła wielka legenda i ikona muzyki- David Bowie.
Bowie, znany niemalże każdemu był świetnym muzykiem.
Od razu powiem, że za dużo go nie słuchałam, za to szanowałam i lubiłam za bycie Davidem Bowiem- mam podejrzenia, że rzeczywiście był z Marsa.
Muzyk od 18 miesięcy ciężko chorował. Walczył on z rakiem. Wiedział więc, że umrze. Powstał więc utwór Lazarus.


Właśnie przez to jest mi naprawdę smutno. Nagrywać piosenkę, która będzie twoim testamentem... Zdawać sobie sprawę z tego, co będzie po twojej śmierci...
Jestem już zirytowana wszystkimi postami na wszystkich portalach. Myślę, że Bowie nie chciałby takiego rozgłosu. Nie zapominajmy też o rodzinie w żałobie, której wcale tym nie pomagamy.
Ale jednak coś mnie dobija, więc chcę napisać ten post. Świat teraz podzielił się na kilka części.
Pierwsza, to osoby, dla których Bowie był mentorem i z powodu ich odejścia naprawdę teraz cierpią. Stracić idola to naprawdę wielki ból.
Drudzy nagle sobie o Bowiem przypomnieli.
A inni na wieść, że Bowie nie żyje pytali "kto??" a teraz go poznają i staną się wielkimi fanami (David co godzinę zyskuje teraz po 15tys fanów na facebooku).
Muzyk wiedział, że tak będzie. Wspomniał o tym w Lazarus: "Everybody knows me now."
Wydaje mi się, że ostatnio ludzie coś za dużo umierają. Proszę przestać. 

sobota, 9 stycznia 2016

Tumblr Fandom Style: Tumblr

Powiedziałam, że Tumblr cały czas żyje. Ale czym jest Tumblr?

Wikipedia:
Tumblr – platforma mikroblogowa. Pozwala użytkownikom tworzyć wpisy w kategoriach: tekst, obrazek, klip wideo, plik dźwiękowy, link, cytat, dialog. Serwis powstał w 2007 roku, a jego założycielem jest David Karp.

No tak, to prawda, ale to bardzo ogólnikowy opis. Blogi na Tumblr charakteryzują się tym, że głównie polegają na umieszczaniu tam zdjęć i gifów. W 99% to nie są one nawet dodane przez nas, tylko zreblogowane, czyli po prostu odtworzone na naszym blogu.
Miewają one różne odsłony.
  1. Mamy blogi bardzo depresyjne- utrzymane w stylu czarno-białym, z licznymi żyletkami i jakże inspirującymi cytatami typu "chcę zdechnąć". Nie mają one najmniejszego sensu, ale prowadzą go przeważnie dziewczyny, które uważają, że ich życie jest udręką. 
  2. Są blogi przepełnione zdjęciami najdroższych butów świata, całującymi się parami, paczkami haszu, trawy i innymi substancjami, których właściciele blogów na oczy nigdy na oczy nie widzieli. No i nie zapomnijmy o skarpetkach w marihuanę! 
  3. Mamy blogi "pale"- czyli utrzymane w bardzo jasnych barwach. Najczęściej róż i biały. Im bardziej wypłukane z koloru zdjęcie jest i im mniej je widać tym lepiej.
  4. Blogi zespołowe poświęcone swoim ulubieńcom.
  5. Są też blogi roślinkowo-artystyczne. Tu nie muszę opisywać, ponieważ mogę podać po prostu swojego bloga. Mój skupia się głównie na fotografii i sztuce. LINK
  6. No i są też blogi fandomowe. To tu- na tumblr swoją główną siedzibę mają fandomy. Tumblr jest po prostu przepełniony najgłupszymi obrazkami i gifami jakie tylko możemy sobie wyobrazić. Najlepiej zilustruje to właśnie hymn tumblr, którego klip sklejony jest właśnie z najróżniejszych gifów na stronie znalezionych. 


Tumblr to dla mnie bardzo ważny i inspirujący kawałek internetu. Prowadzę go od połowy 2012 roku więc jak mam być szczera to różne odsłony on miał. Jeśli mam być jeszcze bardziej szczera to wszystkie pomijając ten z marihuanowymi skarpetkami.

czwartek, 7 stycznia 2016

NIE dla cyrków ze zwierzętami

To nie popkultura. To coś zdecydowanie ważniejszego.
W połowie zeszłego roku mój wielki Robert Biedroń sprawił, że po prostu go pokochałam jeszcze bardziej. Prezydent Słupska nie wyraził zgody na przyjęcie do miasta cyrku Arena. Miał on na celu dobro zwierząt. Nie wszyscy idąc do cyrku i podziwiając zwierzęta skaczące przez płonące obroże mają świadomość tego, że stoi za tym cała masa nieudanych prób, złego traktowania i zmuszania do tych wszystkich sztuczek. Żadne zwierze nie wstępuje do cyrku dobrowolnie.
Później takie same działania podjął burmistrz Śremu i prezydent Wrocławia.
Teraz z kolei dowiadujemy się, że również władze Poznania chciałyby podjąć takie kroki.
Cieszy mnie niesamowicie, że prawa zwierząt zaczynają się dla ludzi liczyć. Osobiście dla mnie to priorytet.
1 stycznia na przykład ze znajomymi znaleźliśmy pieska, który ewidentnie zerwał się, bo wystraszył się strzałów, bo nawet ciągnął się za nim długi łańcuch. Wiedziałam więc, że go nie mogę zostawić. Nie mogłam jednak też zabrać go do domu, bo nie mam warunków. Zaprowadziliśmy więc go do weterynarza, który udostępnił dla pieska kojec. Na drugi dzień rano przyjechałam do niego z jedzeniem i żeby zrobić mu zdjęcie do ogłoszenia. Ogłoszenie napisałam na Facebooku, a po 15 minutach już dzwoniła do mnie właścicielka. To chyba jest największe szczęście jakie mnie w tym roku dotychczas spotkało.
EDIT: 16.01.2016
Warszawa również już zdecydowała się na podpisanie sprzeciwu.


niedziela, 3 stycznia 2016

Shortarse

W końcu! Tak jak pisałam bodajże w mojej drugiej notce na blogu na początku stycznia miał w końcu ukazać się nowy odcinek Sherlocka. Odcinek już jest dostępny w internecie. Można go też będzie zobaczyć w kilku polskich kinach.
Odcinek specjalny dzieje się w XIX w. Troszkę się tego bałam, tak jak wiele fanów, ale wyszło naprawdę świetnie! Pełno nawiązań i przejść o których nie chcę mówić, żeby nie były pewnego rodzaju spoilerem.
Jak sam tytuł wskazuje Holmes zajmuje się sprawą panny młodej, która rzekomo popełniła samobójstwo i zabiła swojego męża. Dokładnie w tej kolejności.
Po tym odcinku czuje się jednak mały niedosyt. Nie wiadomo teraz kiedy pojawi się sezon 4, więc w sumie to jedyna rzecz do której mogliśmy po prostu odliczać dni i godziny.


piątek, 1 stycznia 2016

Tumblr Fandom Style: z czym to się je

Nowy rok więc czas w końcu zacząć temat dla mnie istotny.
Ciężko czasem odnaleźć się w internecie. Ciężko też zrozumieć maniaków seriali, filmów i książek. Ludzie należą do fandomów, mają swoje shipy, otp, piszą fanfiki i różne takie. Ale co to jest?! Gdzie tacy ludzie żyją i skąd się biorą? To bywają bardzo trudne pytania dlatego też zaczynam małą serię #fandoms. Dziś najważniejsze pytanie: co to jest fandom?

Fandom
według Wikipedii:
Fandom – określenie społeczności fanów, zwykle używane w odniesieniu do fanów fantastyki, ale nie tylko - używany jest także m.in. przez fanów mangi i anime oraz RPG oraz nierzadko przez fanów piosenkarzy i aktorów, a także np. kreskówek (np. bronies). Jako fandom określa się zwykle ludzi aktywnie uczestniczących w klubach fanowskich, konwentach fantastyki lub w internetowych zdarzeniach, dyskusjach.
Najbardziej popularne współcześnie fandomy poza fandomem fanów fantastyki to:
Whovianie - fani brytyjskiego serialu sci-fi Doctor Who
Bronies/Pegasisters - fascynaci serialu My Little Pony, a także ogółem - kucykami
Furry (futrzaki) - zafascynowani ogółem świata zwierząt, antropomorficznymi zwierzętami, zwierzęcymi postaciami z kreskówek itp.
Otaku - fani mangi, anime, kultury japońskiej oraz gier komputerowych w klimatach anime (samo "otaku" w Japonii jednak ma znaczenie szaleńca i ma negatywne zabarwienie)
directioners - fani zespołu One Direction

Potterheads - fani serii książek Harry Potter

Według mnie:
Masa pozytywnych świrów zakręconych na punkcie serialu, filmu, bajki, książki, gry, czy też zespołu. Swój fandom może mieć każdy. Fani zespołów jednak głównie uważają się za rodzinę np. RHCFamily (fani Red Hot Chili Peppers), Echelon (fani Thirty Seconds To Mars), Skeleton Clique (fani Twnety One Pilots) i mnóstwo innych. Był moment w życiu kiedy nawet ja miałam swój własny fandom- Młynkonators.
Z tych wymienionych po lewej stronie należę do Potterhead (chociaż niekompletnie bo zastygłam na przedostatniej części), Tribute, Whovian, Sherlockian, Avenger, Hunter, Jedi, Invalid i Nerdfighter, także trochę tego jest.

Fandomy to naprawdę świetna rzecz. W momencie kiedy stajemy się fanami danej rzeczy poznajemy masę ludzi, którzy również nimi są. Nagle kochamy ten serial/film/czy cokolwiek innego to jest jeszcze bardziej, chociaż nie wiedzieliśmy, że to możliwe.
Mawiają, że nie ma odwrotu kiedy wpadnie się do jakiego fandomu i coś racji w tym rzeczywiście jest. Ludzie też często wpadają w to po szyję i żyją fandomem. A jest czym. Bez przerwy pojawiają się nowe fanfiki, fanarty, a tumblr cały czas żyje i wypluwa coraz to lepsze gify. Więcej wkrótce.