No to co? Czy w końcu w tym roku Oscar wędruje do Leo?
Leonardo DiCaprio już nie jeden raz dał popis i pokazał, że to on tego roku zasługuje na Oscara. Dlaczego więc nigdy jeszcze go nie dostał? Tego nie wiemy. Wiemy jednak, że po pierwsze- zdecydowanie powinien dostać go już za "Co gryzie Gilberta Grape'a" a po drugie, że coroczne oczekiwanie i robienie śmiesznych obrazków z nim i statuetką stały się już tradycją.
W tym roku nominację dostał za "Zjawę". Film opowiada o sławnym traperze i podróżniku Hugh Glassie (w jego roli nasz Leo), który rzeczywiście w latach 1780-1833 żył. Zostaje on zaatakowany przez niedźwiedzia grizli. Jest w opłakanym stanie, ale żyje. Grupa towarzyszy znajduje go i zabierają ze sobą. Noszenie jego jednak stanowi problem i ludzie nie chcą się dla niego narażać. Dwójka przekupionych traperów (Tom Hardy i Will Poulter) i syn postanawiają mu jednak pomóc. Nie dotrzymują umowy i zabijają syna na oczach Hugh, który jest unieruchomiony, wykopują grób i pozostawiają rannego. On jednak zdobywa siły i udaje mu się z dołu wydostać i potrzymany żądzą zemsty rusza aby jej dokonać.
Różne opinie na temat filmu krążą. Dla jednych zbyt nudny, inni jednak są zachwyceni. Ja jednak zaliczam się do tej drugiej grupy. Po pierwsze zdjęcia są wspaniałe, po drugie film ani przez chwilę mnie nie nudził, po trzecie jest to jednak historia na faktach.
No i co? Co z naszym Leo? Zasługuje za tę rolę na Oscara? Cóż... Totalnie obiektywnie, z ręką na sercu: tak. Mam nadzieję, że w końcu mu się to uda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz