wtorek, 8 grudnia 2015

If we burn, you burn with us

Warto w końcu wspomnieć kilka słów na temat bardzo ważnej dla mnie trylogii. Nie wykazuję się przy tym oryginalnością, bo to przecież bardzo głośna trylogia. Każdy jeden gimbus słyszał przecież o Igrzyskach Śmierci. Nie mogę jednak odpuścić sobie chociaż jednej notki na temat tej książki. Myślę, że to nawet dobry czas, bo nie tak dawno pojawiła się ekranizacja ostatniej części trylogii.
Muszę podkreślić, że książkę czytałam jeszcze przed wielkim szałem z nią związanym. Te trzy książki były książkami, które otworzyły mnie na czytanie. Wcześniej niechętnie sięgałam po książki, chociaż też kilka wcześniej z własnej woli przeczytałam, ale to nie było to samo.
Trylogia Suzanne Collins ma etykietkę literatury młodzieżowej. Nie do końca jednak zgadzam się na tak krzywdzące traktowanie. Fakt faktem, że niektóre wątki rzeczywiście pisane są pod młodych ludzi. Przede wszystkim wątek miłosny Katniss i Peety oraz Katniss i Gale'a. Te wątki z rozmyślaniem bohaterki nad tym, kogo rzeczywiście kocha i czy w ogóle któregokolwiek kocha są naprawdę denne i psują obraz Katniss. Jednak to tylko te wątki są zbędne. Reszta jest w idealnym miejscu i są idealnie opisane.
Zawiera dużo prawd. Trzeba odbierać wiele rzeczy metaforycznie. Ważny też jest sposób w jaki przedstawione są media sterujące ich światem. Przecież czy w naszym świecie nie jest tak samo? Czytając Igrzyska możemy sobie zdać w końcu sprawę ze spraw na które teraz nie zwracamy uwagi, bo są dla nas codziennością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz