W końcu nadszedł ten dzień! Fani w końcu się doczekali premiery. Niektórzy jeszcze nigdy nie mieli przyjemności na premierze Star Warsów się pojawić, ponieważ byli zbyt mali nawet kiedy pojawiały się pierwsze, albo jak ktoś woli-nowsze, części. Teraz jednak w końcu się doczekali premiery.
Można by pomyśleć, że cóż... Odgrzewany kotlet... Wyciąganie starych filmów i próba ulepienia z tego czegokolwiek może okazać się marna. A jednak nie! W sumie nie spodziewałam się nawet tak dobrej części. Przebudzenie Mocy dalej ma w sobie coś charakterystycznego dla Gwiezdnych Wojen. Jest w całości te malutkie żarciki. Te szczegóły, które naprawdę śmieszą. Powracają również stare postaci. Mamy niezastąpionego Hana i księżniczkę Leię. Jest też ukochany Chewbacca. Świetną rolę odegrał też nasz Luke, który z filmie zdążył jedynie... właściwie nic nie zdążył. Zdążył się tylko pokazać na ostatnie kilka sekund filmu.
Z nowych postaci poznajemy Rey, Finna (między nimi widać wyraźny friendzone) i Poe (który przeze mnie i przez fanów shipowany jest z Finnem :")).
Nowym droidkiem jest C-3PO, ale nie ma co się martwić. 2R również występuje.
Po ciemnej stronie mocy jednak poznajemy Kylo Rena, który od razu zyskał moją sympatię. I teraz uwaga, ogromny spoiler. Kylo okazał się synem Hana i Lei! Tak! Syn tej wspaniałej pary przeszedł na ciemną stronę mocy. Właśnie dlatego Luke, który szkolił Kylo i inne dzieci na rycerzy Jedi usuwa się i na tym film właśnie polega, że wszyscy szukają Luke'a.
W trakcie filmu okazuje się również, że Rey, która pojawiła się tu przecież całkiem przypadkiem ma w sobie krew rycerzy. Zatem prawdopodobnie jest dzieckiem Bena Kenobiego, albo Luke'a.
Finn jest jedynym z klonów, który jednak się wyłamał uciekł.
A Poe? Poe jest w grupie rebeliantów i jest pilotem.
Myślę, że najważniejszej sceny filmu zdradzać nie będę.
Podczas filmu wystąpiło dużo śmiechu, ale i pojawiły się łzy. Myślę, że każdy powinien dowiedzieć się o tym sam co takiego się stanie, a nie z blogów. Mam nadzieję, że nie naczytacie się wcześniej za dużo spoilerów.
I niech moc będzie z wami!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz