Curly Heads jest młodym polskim zespołem, który zaistniał rok temu dzięki swojej solowej płycie-Ruby Dress Skinny Dog. Chłopaki są z Dąbrowy Górniczej i w 2010 roku postanowili zacząć razem grać. Początkowy skład zespołu był inny. Zespół powiększał się o nowych członków, aż było ich sześcioro. Po jakimś czasie jednak upuścił ich Tomek-klawiszowiec. W zespole zostało więc jeszcze tylko dwóch Tomków, Damian, Oskar no i Dawid. Nie ma co się oszukiwać, że sukces Curly powinien być przypisany właśnie jemu. A czemuż to? A właśnie dlatego, że Dawid to ten znany, lubiany i ceniony nawet przez najbardziej krytycznych krytyków świata Dawid Podsiadło. Siła jego głosu jest imponująca. Jego solowa działalność odniosła ogromny sukces. Wrócił on jednak do przyjaciół i nagrali w końcu płytę. Krążek jest w ostrzejszym (i dla mnie dużo lepszym) brzmieniu niż ten solowy, ale wokalista jak sam mówi odnajduje się w oby dwóch brzmieniach.
Nazwa zespołu jak można się domyślić pochodzi od fryzur muzyków. Czterech na pięciu chłopaków ma włosy kręcone.
Debiutancka płyta zespołu wyszła 21 października 2014. Wcześniej pojawił się singiel Reconcile w którym od początku się zakochałam i był to początek mojej przygody z Curly Heads. Z niecierpliwością czekałam na wydanie płyty i kiedy się ukazała byłam pod jej mocą bardzo długo.
Na żywo zespół słyszałam 4 razy. Pierwszy raz w zeszłym roku. Wszystkie koncerty były naprawdę bardzo dobre. Poza tym, że robią dobrą muzykę i dają dobre koncerty, to są też zabawnymi ludźmi o czym świadczą np. zapowiedzi koncertów, filmiki i atmosfera na koncertach.
Zdecydowanie nie jest to zespół, którego jedynymi fanami są młode dziewczyny zakochane w pięknych chłopakach (zwłaszcza, że żaden z nich nie jest ponadprzeciętnie przystojny). Co prawda pierwsze kilka rzędów na koncertach to właśnie one, ale dalej stoi dużo osób dojrzałych. Ku mojemu zdziwieniu, jak stałam na w kolejce na ich pierwszy koncert, a fanki zdążyły już wejść to cała, naprawdę długa, kolejka wypełniona była ludźmi po 30. roku życia. Również widać to po ich występie na Przystanku Woodstock. To akurat był ich najlepszy koncert. Chociaż na Woodstocku wszystkie koncerty są o wiele lepsze. Przysięgam. Nie pomyślałabym, że koncert Mroza może być tak świetny, a jednak na Woodzie wszystko jest możliwe. O tym prawdopodobnie jeszcze napiszę osobny post.
Podsumowując: Curly Heads to jeden z moich ulubionych polskich zespołów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz