Wczoraj był najlepszy dzień w moim życiu. Od poniedziałku byłam chora i się rozkładałam, ale wczoraj specjalnie na potrzeby niesamowitego wydarzenia wyzdrowiałam!
Wrocław 3.12.2015. Klub Alibi. Zespół Dubioza Kolektiv.
Dubioza Kolektiv jest z Bośni i Hercegowiny i grają bałkańską muzykę. Rock wymieszany ze ska z ogromną dawką energii. Istnieją od roku 2003 i powstali, aby śpiewać o problemach w kraju i aby łamać stereotypy dotyczące Bośni.
Wrocław 3.12.2015. Klub Alibi. Zespół Dubioza Kolektiv.
Dubioza Kolektiv jest z Bośni i Hercegowiny i grają bałkańską muzykę. Rock wymieszany ze ska z ogromną dawką energii. Istnieją od roku 2003 i powstali, aby śpiewać o problemach w kraju i aby łamać stereotypy dotyczące Bośni.
![]() |
| Dubioza w starym składzie. Teraz nie ma Armina (pierwszy od lewej), a jest Jernej. |
Chłopaki dali najlepszy koncert na jakim dane było mi być, a przecież byłam nawet dwa razy na koncercie mojego ulubionego zespołu-Prodigy, Red Hot Chili Peppers, nawet dwa razy Faith No More... I co? I nic tego koncertu nie pobije! Właśnie... Faith no More. Od tego się zaczęło.
W czerwcu w Krakowie Dubioza była supportem zespołu Pattona. Sprawdziłam ich jednak niestety dopiero na dzień przed koncertem. Od razu się zakochałam w energii jaką przekazują. Na kilku kawałkach które zagrali w czerwcu skakałam jak głupia i bawiłam się niesamowicie. Stojąc potem na Faith No More krzyczałam nawet przez jakiś czas "Du-bio-za!" ponieważ podobało mi się dużo bardziej niż na zespole dla którego przecież teoretycznie przyjechałam.
Wczorajszy koncert to totalna miazga. Po drugim kawałku zastanawiałam się czy nie będę musiała wyjść z tłumu zaczerpnąć powietrza, bo płuca zmniejszyły mi się do wielkości tictac'a. Za to już wtedy wiedziałam, że to najlepszy koncert w moim życiu. Od zespołu dzieliły mnie z centymetry. Byłam na barierkach więc nie raz o mnie zahaczyli, albo saksofonista specjalnie podchodził do mnie i innych ludzi i grał od razu przy naszej głowie. Almir nawet wyśpiewał wers piosenki prosto w moje oczy i od jego twarzy dzielił mnie jakiś centymetr.
Po dwóch godzinach świetnej zabawy i nieustannego skakania koncert się zakończył. Za to wydarzył się znowu coś niesamowitego. Warto wspomnieć, że staram się zorganizować koncert charytatywny dla dziewczyny z okolic, która ma nowotwór mózgu i potrzebuje pomocy. Pisałam więc do wielu zespołów, ale i odezwałam się do Dubiozy. W sumie nie liczyłam, że się odezwą, ale nie miałam nic do stracenia. Napisałam i na dzień przed koncertem menadżer zespołu odpisał mi, że no niestety nie mogą, wywiady, przejazdy itd, za podsunęli mi inny pomysł pomocy. Do tego menadżer zapytał, czy nie umówić mnie z zespołem na piwo. No więc moje serce zamarło. Spotkanie z tym niesamowitym zespołem??? Napisałam, że spotkanie z nimi byłoby świetne i zostałam poinformowana do kogo po koncercie mam się zgłosić. Tak też zrobiłam. Dragan, którego udało mi się znaleźć zaprowadził mnie i moją mamę, która również jest fanką, na backstage. To niedopisania. Chłopaki wiedzieli kim jestem i pamiętali szczegóły mojego maila. Zrobiłam zdjęcia (zazwyczaj unikam robienia sobie zdjęć z idolami, ale tym razem musiałam mieć pamiątkę), poprzytulałam ich i szybko się zwinęłyśmy. Co prawda byliśmy przekonywani kilka razy, że mamy się częstować czym tylko chcemy, ale i tak bardzo szybko poszliśmy. Jednak przeżycie świetne. Uwielbiam ich. Każdemu życzę przeżycia czegoś takiego, co przeżyłam wczoraj ja.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz